fbpx

Zawodnik tygodnia – Mateusz Rojecki

Mateusz Rojecki – wkręcony w swimrun przez grupę znajomych. Jak widać wkręcili go porządnie, bo od 2018 roku startuje i trenuje Swimrun. Na treningach, przynajmniej tych pływackich widzimy, że daje z siebie 100%, bo mijając się w korytarzu na pływalni, możemy sobie jedynie pomachać. Dlatego poprosiliśmy Mateusza, by coś więcej o sobie napisał.

Jestem Swimrunnerem bo:
Zaczęło się zwyczajnie, znajomi zaczęli uprawiać Swimrun, więc tak dla towarzystwa dołączyłem. Obecnie Swimrun to super pretekst żeby gdzieś pojechać, a na co dzień żeby utrzymać reżim treningowy i wstać sprzed komputera.

Czym ujął mnie swimrun:
Bo dzięki niemu wiem, że MOGĘ DUŻO. Już nie muszą w to tylko wierzyć, teraz to wiem. Po dziesiątkach kilometrów w chaszczach, bagnach, górach, wśród goniących cię leśnych pszczół, w zimnie i upale, wiem że jak będę uparty to dam radę. W sporcie i poza sportem.

Fot. Ultra Zajonc Swimrun Nidzica

Co robiłem zanim pojawił się swimrun:
Biegałem rekreacyjnie, trochę ćwiczyłem na siłowni, trochę pływałem (czy też z dzisiejszej perspektywy: próbowałem się nie utopić ), żadnych poważnych sportów wytrzymałościowych.

Mój pierwszy raz w swimrunie:
Były to zawodu w Suminie w 2018 r., startowałem solo na dystansie bodajże 12 km. Pamiętam, że byłem wtedy bardzo zestresowany, bo to było moje drugie albo trzecie pływanie open water w życiu. Bałem się, że wszyscy mnie przegonią, więc nie będę wiedział gdzie płynąć i tak utknę na środku jeziora. Ostatecznie nie było tak źle i jeśli dobrze pamiętam byłem 19 na 60 startujących zawodników.

Najpiękniejsza przygoda:
Norwegia. Na razie w trakcie dwóch wyjazdów, ale na tym się nie skończy.

Fot. Mateusz Rojecki

Zawody życia:
Zeszłoroczne zawody w Nidzicy, gdzie zająłem drugie miejsce solo na długim dystansie. Na punkcie żywieniowym wolontariusz krzykną mi, że jestem drugi (czego wcześniej zupełnie nie byłem świadomy) i wtedy obiecałem sobie, że nikt mnie już dzisiaj nie dogoni. Tak się stało, dałem z siebie wszystko i dowiozłem drugie miejsce do mety, to było super uczucie.

Solo czy team?
Najczęściej startowałem solo, ale to się prawdopodobnie zmieni w przyszłości, bo marzą mi się starty na dłuższych dystansach.

Ilość partnerów…..w swimrunie?
Było kilku, ale nie byłem gotowy na poważne zobowiązania.

Fot. Archiwum FB Mateusz Rojecki

Gdy dopada mnie kryzys na trasie, to:
Kryzys czy nie kryzys, w pewnym momencie zaczynam gadać do siebie w głowie: ” Mati, dajesz, teraz 6 mocnych pociągnięć”, „Mati, trzymaj tempo, jeszcze do tego zakrętu”, „dajesz, dogoń go przed wejściem do wody to popłyniesz mu w nogach” itp.

Co czuję gdy dobiegam do mety:
Spełnienie, nie da się tego pomylić z niczym innym.

Moje przygotowania do sezonu:
Dużo śpię, dużo jem i dużo pracuję, więc na razie tworzę bazę pod przygotowania.

Najlepsze jedzenie po dobrze zrobionym treningu, starcie:
Makaron: przed treningiem, po treningu, w czasie treningu, w dzień i w nocy, makaron for ever, a najchętniej ręcznie robiony, włoski, bardzo jajeczny makaron podany w stylu Aglio olio.

Najbardziej lubię:
Gdy uporam się z jakimś trudnym zadaniem, z czymś co jeszcze niedawno wydawało się mało prawdopodobne do osiągnięcia.

Inne sporty, które uprawiam:
Ostatnio nauczyłem się jeździć na snowboardzie, więc lubię uprawiać sporty, których jeszcze nie umiem. Poza tym standardowo: ultramaratony, pływanie open water.

Fot. Bison Ultra Trail

Rodzina i znajomi patrzą i mówią:
Rodzina mówi (troszkę zaciągając po podlasku: „Mati, jak już skończyłeś z tym twoim… no… jak to się nazywało… sss… z tym twoim bieganiem na ten tydzień, to przyjedź na weekend, bo trzeba postawić ogrodzenie za domem.”) Poza tym kocha i wspiera.

Słucham
Teraz na długie wybiegania polecam podcast „Heavyweight” Jonathana Goldsteina, coś z pogranicza dokumentu i psychologii, więc pewnie nie każdemu podejdzie, ale jak ktoś chce zacząć to koniecznie od pierwszego odcinka.

Czytam
Obecnie czytam „Mindf*ck” Christophera Wylie, a w kolejce czeka „Pokora” Szczepana Twardocha i „Król Darknetu” Nicka Biltona.

Mój sposób na relaks:
Porządnie się zmęczyć, dobrze zjeść i dużo się pośmiać.

Jestem szczęśliwy gdy:
Gdy widzę, że inni są przy mnie szczęśliwi.

LEAVE A COMMENT