Rozmowa z Thorem Hesselbergiem – dyrektorem Rockmana

JM – Thor Nie będę ukrywał, że Rockman siedzi głęboko w moim sercu, bo był to mój pierwszy start w tej dyscyplinie. W zasadzie od tego zaczął się trochę swimrun w Polsce. Fajnie zatem, że będę mógł znowu powalczyć o wpisowe na Twoje zawody w Suminie.

TH – A ja cieszę się, że odwiedzę nowy dla mnie kawałek świata i mam nadzieję, będę miał wspaniały dzień na trasie zawodów. Poznam nowych ludzi, zobaczę jak swimrun rozwija się w Polsce, bo z tego co widzę – jest bardzo dobrze. Wystartuję na sprincie z kolegą – Polakiem, który ukończył extremaln triathlon ThorXtri.

JM – Wiem, że lubisz wyzwania podczas wyścigów i takie Ty też organizujesz. Co dla ciebie w swimrunie jest wyzwaniem?

TH -Dla mnie kluczowe jest dobre samopoczucie i każda próba zachowania zdrowia i aktywności. Ja jestem wesołym amatorem, co lubi sprawdzić, czy jeszcze daje radę. W swimrunie najtrudniejszą częścią jest dla mnie bieganie, ponieważ jestem wolny i naprawdę nie lubię dużo biegać. Pływanie lubię bardziej i daje mi ono ogromną radość.

JM – A co jest dla ciebie najważniejsze w SR?

TH – Najważniejsza jest koleżeństwo wśród sportowców, tego nie doświadczyłem w innym sporcie. Przyjaźń między zawodnikami z różnych części świata. W rodzinie Rockman jesteśmy bardzo zainteresowani rozwojem sportu, zachowując jego podstawowe wartości. Współpracę, szaleństwo i dobrą zabawę. W SR lubię też to, że ten sport daje mi możliwość zobaczenia miejsc, których normalnie nie zobaczyłbym startując na zwykłej ulicy lub nawet po wytyczonym leśnym szlaku. Docieramy w miejsca, które zazwyczaj się omija.

JM – Powiedz mi jak ma wyglądać seria Rockmana, ja nie ukrywam, jak usłyszałem o Suminie lekko się zdziwiłem – gdzie kamienie i przewyższenia rodem z Norwegii?

TH – Obecnie mamy wyścigi w Nowej Zelandii, Norwegii, Szwecji, Szkocji, Hiszpanii, a teraz także w Polsce. Wszystkie są różne. Powszechnym aspektem jest podejście by start był jak najbardziej dziki i ma oferować każdemu cieszenie się dobrą zabawą ze swoim partnerem w pięknych okolicznościach przyrody. Rotorua w Nowej Zelandii jest położona wokół jeziora i lasu, nie ma za dużo gór, jak w Suminie. W Szwecji poruszamy się po małych kamienistych wysepkach, a Szkocja to prawdziwy ukryty klejnot z jeziorami i szkockimi mistycyzmem. Hiszpania i Pireneje są najbardziej skalistym spośród wszystkich naszych wyścigów. Tu medalami są butelki wina z tłoczni, gdzie wszystkich staramy się przed startem zgrupować. Rockman Swimrun Norway jest najtrudniejszym z nich. Zresztą sam wiesz, bo byłeś dwa razy. Zimno, stromo, jak masz lęk wysokości lub przestrzeni to aż straszno, niekończące się schody etc. Każdy ze startów ma być inny! Szukamy mieszanki miejsc wyścigowych, jednak wszystkie muszą oferować coś specjalnego, więc są one dla mnie wyjątkowe i nie mam jednego ulubionego.

JM – Nie wierzę…

TH – No dobra pierwotny wyścig będzie zawsze wyjątkowy, ponieważ byłem częścią pierwszego startu w 2014 jako wolontariusz i gospodarz grillowania przed wyścigiem. W tym roku będziemy mieli również spotkanie towarzyskie w moim ogródku przed wyścigiem, dla  wszystkich tych, którzy przyjeżdżają wcześniej do Stavanger. Tak więc serdecznie zapraszam – serio biegam może słabo ale grilluje nieźle! 😉

JM – No dobra, w ten sposób pomogłeś rozwiązać mój dylemat, czy startować na sprincie, czy na długim w Suminie 😉 Coś czuję, że na ostatnią chwilę kilka zespołów się dopisze, słysząc o takich rarytasach 🙂

LEAVE A COMMENT