fbpx

Pull buoys – przegląd bojek do pływania

Więcej to nie zawsze lepiej…czyli subiektywne i matematyczno-statystyczne spojrzenie na wyporność.

UWAGA. Tekst długi. Niecierpliwych odsyłam do dwóch ostatnich akapitów.

Pod względem nowości sprzętowych mijający rok był dość specyficzny. Na rynku swimrunu nie brakowało premier, jednak obyły się one bez zbytniej ekscytacji, która w poprzednich latach przy testach sprzętu była ogromna. Wynikało to po części z braku startów, czy nawet możliwości trenowania. Na szczęście mieliśmy okazję do wystartowania w kilku wyścigach, nie tylko w Polsce, ale również za granicą.  

Widać, że producenci, a w szczególności producenci pianek do swimrunu zaczynają dostrzegać potrzebę wolności. Pianki są coraz bardziej elastyczne, co daje zdecydowanie większą swobodę ruchów. Z drugiej jednak strony idzie to w parze z nieco mniejszą wypornością. Czym wobec tego zastąpić te braki?

Oczywiście pullbuoyem! W 2020 roku wypuszczono kilka ciekawych nowości. Dane mi było przetestować przede wszystkim dwie z nich.

Jaki zatem był wybór?

  • Swimrunners Super Piraya 
  • Swimunners Piraya z nowym wyprofilowaniem
  • ARK Keel+
  • ARK Pontoon
  • NU Orza
  • NU Orza Plus

Jeśli ktoś mnie zna to wie, że lubię dużo! W tym przypadku „to dużo” dotyczy wyporności między nogami. Im więcej pianki tym lepiej. Oczywiście musi to jednocześnie iść w parze z wygodą oraz przede wszystkim z przepisami! Zazwyczaj organizatorzy wyścigów są bardzo elastyczni co do wielkości i ilości szpeju wypornościowego, ale nie w przypadku Otillo. Maksymalny rozmiar bojki to 32 cm x 30 cm x 25 cm. Nic więc dziwnego, że najwięksi producenci sprzętu zdecydowali się na wypuszczenie nowych bojek o wymiarach maksymalnych zgodnie z wytycznymi. 

Otillo nie życzy sobie pływania na materacach…

Źródło: Regulamin Otillo Swimrun World Series

Super Piraya 2020 vs Piraya 2019

„Mała” i duża bojka

Po przydługim wstępie w końcu konkrety. Niestety ze względu na całe zawirowania nie mogłem przetestować wszystkiego tak jakbym chciał. Pierwszy test basenowy dotyczył bojek Swimrunners Super Piraya oraz Piraya z 2019 roku (moim subiektywnym zdaniem najlepsza bojka z 2019). Przeprowadzony na interwałach o długości 200 metrów w „żwawym tempie” oraz 100 metrów w tempie spokojnym. Oto wyniki:

Fot. Michał Stajniak

Duża bojka:

  • 3x 200 m 1:35-1:40 (żwawo)
  • 5x 100 m 1:49-1:50 (tempo spokojne)

Mała bojka:

  • 3x 200 m 1:40-1:42 (żwawo)
  • 5x 100 m 1:49-1:52 (tempo spokojne)

Co można zauważyć?

Bojka duża daje przewagę w trakcie mocnego pływania. W trakcie tempa spokojnego czy nawet wyścigowego różnice mogą być pomijalne. Kolejny trening wyglądał następująco: 400 metrów tempo wyścigowe, 4×50 sprint (ale wciąż w tlenie), 200 metrów tempa wyścigowego, 300 luz i drugi raz taki sam zestaw z bojką mniejszą. Oto wyniki:

Bojka duża:

  • 400 m 1:43
  • 50 m 1:31, 50 m 1:28, 50 m 1:30, 50 m 1:28
  • 200 m 1:42

Bojka mała:

  • 400 m 1:44
  • 50 m 1:35, 50 m 1:35, 50 m 1:36, 50 m 1:30
  • 200 m 1:42

Potwierdzają się wobec tego moje wcześniejsze domysły, że duża bojka daje przewagę przede wszystkim w sprintach, w tempie wyścigowym czy spokojnym różnice są w zasadzie pomijalne. Muszę jednak przyznać, że w moich testach nie było żadnego pływania w pałę czy bicia rekordów, tylko faktyczna symulacja wyścigu i krótkich sprintów, które w trakcie wyścigu również się trafiają (wyprzedzanie czy gubienie ogona). Zanim jednak będę mógł ogłosić werdykt przedstawię jeszcze wyniki testu drugiej bojki.

Swimrunners Super Piraya vs. Nu Complements Orza Plus

Fot. Goswimrun.pl

W tym przypadku udało mi się dwie bojki przetestować aż 3 krotnie razem. Ze względu na próbę ograniczenia efektu zmęczenia oraz symulację wyścigu, w drugiej serii skracałem dystanse. Oto wyniki:

Super Piraya:

  • 400 m 1:51
  • 200 m 1:45, 200 m 1:47
  • 4x 100 m 1:39-1:43

Orza Plus:

  • 300 m 1:52
  • 150 m 1:44, 150 m 1:46
  • 2x 100 m 1:43-1:45

Drugi trening naprzemienne obie bojki:

  • Super Piraya – 3x 300 m 1:42-1:44
  • Orza Plus – 3x 300 m 1:43-1:45

Trzeci trening:

Super Piraya:

  • 500 m 1:49
  • 200 m 1:55
  • 2x 100 m 1:57

Orza Plus:

  • 500 m 1:48
  • 200 m 1:53
  • 2x 100 m 1:55-1:57

Dlaczego przeprowadziłem aż 3 treningi z wymianą tych bojek? Dlatego, że byłem zaskoczony brakiem istotnych różnic pomiędzy nimi w 1 treningu. Okazuje się, że wyniki typowego tempa wyścigowego w przypadku obu bojek były praktycznie takie same, a nierzadko szybciej wypadała Orza Plus, która jest wizualnie bojką mniejszą niż Super Piraya. Niestety nie udało mi się skonfrontować bojki Piraya 2019 z Orzą Plus, gdzie ich wielkość jest bardzo porównywalna. 

Fot. Michał Stajniak

Budowa i niuanse techniczne nowych bojek:

  • Super Piraya – wymiary 32x30x12 oraz wyporność z ok. 55-65 Newtonów, co daje nam największą wyporność na rynku, jest to też lekka bojka ważąca zaledwie 150 gramów, ale idzie to w parze z mniej zbitą pianką, co z kolei prowadzi do mniejszej wytrzymałości. Koszt 60 EUR + wysyłka 15 EUR
  • Piraya – wymiary 29x28x11. Wyporność raczej mniejsza niż 50 N. Koszt 40 EUR + 15 EUR przesyłki. 
  • ARK Pontoon – wymiary 30,5x27x11. To bojka z plastiku z powietrzem w środku. Wyporność „zaledwie” 42 Newtony. Ciężka ok. 300 gramów
  • ARK Keel+ to wymiary 31x28x12. Jest bojką minimalnie mniejszą od Super Piraya. Ma 55N wyporności i waży 225 gramów. Koszt 65 EUR + 15 EUR przesyłki.
  • Orza Plus – wymiary 32x27x10, czyli porównywanie z poprzednimi bojkami. Moim zdaniem jednak wizualnie jest sporo mniejsza od Super Piraya. Waży 190 gramów, organoleptycznie podobnie do Super Piraya. Koszt ~200 zł + przesyłka. 

Plusy i minusy

Super Piraya oraz zwykła Piraya 2020 to bojki FATALNIE wyprofilowane. Pływałem z dziesiątkami bojek i przy tych dwóch w każdej sekundzie wyścigu wiedziałem, że mam bojkę. W przypadku zmęczonych nóg istnieje możliwość wyskoczenia bojki spomiędzy nich, ale można to poprawić naprawdę ciasną gumką. Bojka jest długa (Super Piraya) i w zasadzie nie nadaje się do przywiązania na nodze, jedynie do noszenia na plecach. Duży plus, aczkolwiek czasami nawet minus, to naprawdę ogromna wyporność tej bojki. W zasadzie nie potrzeba niczego więcej z wyporności, nawet przy starcie w piance bez wyporności na nogach (wszystkie ARKi). Bojki te trzeba zabezpieczyć w miejscu przeciągnięcia linki, gdyż tnie się ją jak masło. Warto też zabezpieczyć ją taśmą tam, gdzie ociera linka w trakcie biegania.

Orza Plus – o tej bojce zapominamy mając ją w trakcie pływania. Nie ma tutaj kosmicznej technologii czy designu, jest to kalka z bojek ARK oraz Swimrunners z 2019 roku, które z kolei zasięgnęły pomysłu z samoróbki bojki Elite, czyli popularnego „Pioruna”. Bojka jest bardzo elastyczna, co daje uczucie wolności w trakcie pływania, ale jednocześnie mamy problem jeśli bojka wyskoczy w trakcie płynięcia – trudno jest ją włożyć. Ciekawostką jest niesymetryczność bojki, w moim przypadku sposób jej włożenia miał spore różnice w osiąganych czasach. Z kolei podstawowy model Orza moim zdaniem jest przeznaczony jedynie dla miłośników małej wyporności (tacy podobno istnieją). Mając do wyboru małą Orze oraz Pioruna, wybrałbym tą drugą. 

Subiektywna ocena i podsumowanie

Super Piraya dawała mi poczucie ogromnej wyporności, czasami zbyt dużej. Fatalne wyprofilowanie było w szczególności odczuwalne przesiadając się na mniejszy model z 2019 roku. Wciąż uważam, że w 2019 bojka ta nie miała sobie równych (nawet ARK Keel).

Orza Plus to z kolei ogromna wygoda. Niektóre osoby testując ze mną Orze oraz Piraye 2019 wybrały tą pierwszą. Różnice czasowe w tempie wyścigowym były niewielkie, z kolei na sprintach przewagę miała Super Piraya. Z drugiej strony, jeśli ktoś jest dobrym pływakiem, ta większa wyporność może mu przeszkadzać. Choć nie pływałem tak dużo z Orzą Plus uznam, że jest to najlepsza bojka na ten moment. Stosunek jakość do ceny jest zdecydowanie najwyższy. W tym wypadku komfort jest ważniejszy niż te ewentualne 1-2 sekundy na setce, które można z pewnością poprawić techniką lub silniejszym bickiem.

Dużym nieobecnym tego testu jest oczywiście ARK Keel+. Bojka ta jednak została wypuszczona w sierpniu, więc tak naprawdę nie było sensu jej kupować. Jeśli ją przetestuje, z pewnością dam znać czy jest ona warta tych kilkuset złotych.

Na sam koniec dodam, że zdecydowanie lepiej przeznaczyć czas i pieniądze na trening, niż na najlepszy topowy sprzęt, który niestety za nas nie popłynie. 

 

Autor: Michał Stajniak

LEAVE A COMMENT