Bracia Bobry idą po złoto! – rozmowa Jacka Śliwińskiego z wicemistrzami świata

Co jakiś czas przybliżamy wam sylwetki najlepszych zawodników swimrun na świecie. Są oni dla nas dużą motywacją do podnoszenia sobie poprzeczki oraz idealnymi przykładami do obserwacji. W końcu jak się uczyć, to od najlepszych. Dziś rozmowa ze aktualnymi wicemistrzami świata w Swimrunie i zwycięzcami pierwszego tegorocznego wyścigu z serii Pucharu Świata – braćmi Ekman z teamu Sailfish Bröderna Bäver, czyli w wolnym tłumaczeniu „Bracia Bobry”.

Tak się składa, że jednego z braci bobrów Larsa zna osobiście Jacek Śliwiński. Ścigali się razem na mistrzostwach świata w pięcioboju morskim. Tak naprawdę Jacek właśnie od niego w 2013 roku po raz pierwszy usłyszał swimrunie, ale trzeba było poczekać jeszcze parę lat, aż sam spróbował sił w „biegopływaniu”. Korzystając z racji spotkania na Hvarze, Jacek podpytał Larsa jak to u nich jest z tym swimrunem.

Jacek i Lars MŚ w pięcioboju morskim

JŚ – Obserwując was na zawodach, pierwsze co się rzuca w oczy to super zgranie. Czy dużo razem trenujecie?

LE – To miłe ale niestety nie. Ja mieszkam i trenuje w Karlskronie. Jonas w Kalmar. Czasami próbujemy się spotkać i trenować razem, ale niestety nie zdarza się to tak często, jak byśmy tego chcieli. Wspólne dzieciństwo i czas spędzony razem jednak chyba teraz procentuje. Umiemy czytać się nawzajem. Wraz z  Jonasem jesteśmy byłymi pływakami, dużo razem trenowaliśmy, a od siedmiu lat startujemy w swimriunie. Krótko mówiąc znamy się jak łyse konie.

JŚ – Jak zaczęła się wasza przygoda ze swimrunem?

LE – Moja przygoda ze swimrunem zaczęła sie w 2011 roku, kiedy to wystartowałem z moim kolegą z marynarki wojennej, w wyścigu ÖtillÖ. Udało nam się zakończyć wyścig na drugim miejscu. Obecnie wyścig ten jest w randze mistrzostw świata. Potem sprezentowałem Jonasowi na urodziny pakiet startowy w Amfibiemannen w 2013. Wtedy też On wymyślił nazwę zespołu Bröderna Bäver – czyli Bracia Bobry! To postacie z popularnego w Szwecji telewizyjnego show dla dzieci. Gdy wspólnie trenowaliśmy pływanie, tak właśnie zwracał się do nas trener. We wspólnym debiucie również zajęliśmy 2 miejsce! Od tej pory złapaliśmy bakcyla i nie lubimy lądować poza pudłem.

foto by OtillO Jakob Edholm

JŚ – Jak wyglądają wasze treningi jeśli nie jest to tajemnicą i co jest celem na ten rok?

LE – Trenujemy mniej więcej 6 razy w tygodniu. Biegu do 50 km tygodniowo – nie więcej. Głównie są to treningi jakościowe. Interwały po płaskim i w terenie. Im bliżej sezonu startowego, wydłużamy te interwały. Swimrun jest sportem wytrzymałościowym, ale samo ściganie w nim dość interwałowe. W wodzie spędzamy natomiast do 9 km tygodniowo. Jako, że trenujemy głównie oddzielnie, to w sezonie więcej mamy wspólnych startów niż wspólnych treningów. W tym roku naszym głównym celem są Mistrzostwa Świata – najwyższe miejsce. Będzie ciężko, bo poziom rośnie z roku na rok w olbrzymim tempie, ale my chyba też jeszcze nie pokazaliśmy wszystkiego. Po drodze jest jednak kilka innych startów, a najbliższy to ÖtillÖ Utö w maju.

JŚ – Czy korzystacie z holu w trakcie zawodów?

LE – Tak zawsze mamy linkę ze sobą i używamy, gdy nasze tempo się rozjeżdża. Hol do swimrunu pozwala nam utrzymać tempo wyścigu, nawet gdy któryś z nas ma chwilową bombę. (Tu poczytasz więcej o zaletach holu do swimrunu)

JŚ – Co jest waszą największą siłą w swimrunie?

LE – Naszą największą siłą w swimrunie jest to, że nie mamy większych słabości. Jesteśmy równym zespołem. Biegamy całkiem dobrze zarówno na płaskim, pod górę i w terenie. A ponieważ jesteśmy starymi pływakami, jesteśmy również całkiem dobrzy w wodzie. Umiemy utrzymać narzucone wysokie tempo wyścigu, ale sami też potrafimy zaskoczyć przeciwników i je jeszcze podkręcać, gdy wiemy, że któryś z elementów trasy jest naszą domeną, a nie koniecznie ich. Tak jak to zrobiliśmy ostatnio na Hvarze, gdzie 6 zespołów do połowy trasy szło łeb w łeb i gdy zaczęły się schody i ostry długi podbieg pod zamek i twierdzę Napoleona, my przyspieszyliśmy. Konkurenci, chyba myśleli, że nie damy rady utrzymać tempa. Mylili się! (Tu znajdziecie filmik z tego momentu, jak Ekmanowie, zaczynają wyprzedzać powoli na schodach)

JŚ – Jakieś rady dla swimrunowych żółtodziobów?

LE – Starajcie się robić dużo rzeczywistego treningu swimrunowego, a nie tylko pływać i biegać oddzielnie. Trenujcie przejścia i ogarnianie swojego sprzętu. To są bardzo cenne sekundy, jeśli nie minuty. (Na temat przejść w swimrunie kilka rad zebraliśmy tutaj) Trenujcie swimrun ze sprzętem, którego będziecie używali podczas wyścigu. Ćwiczcie ściąganie i ubieranie pianki podczas biegu, by nie tracić czasu na zatrzymywanie się. Nie odpuszczajcie biegania z mokrymi butami. Taki rzeczywisty trening pozwoli wam się dostroić do sprzętu lub może raczej sprzęt dostroić do siebie. Dzięki niemu dowiecie się, czego potrzebujecie – więcej czy może mniej wyporności, tak aby w trakcie wyścigu czuć się jak najbardziej komfortowo. My używamy pianek Sailfish i butów VJ Sport. Są to nasi sponsorzy ale ścigając się na naszym poziomie nie możemy pozwolić sobie na starty w czymś, w czym nie czulibyśmy się dobrze. No ale najważniejsze w tym wszystkim – to po prostu czerpać ze swimrunu wielki fun! My to robimy. Spróbuj znaleźć jakieś nasze zdjęcie, gdzie się nie uśmiechamy. Nawet jak w trakcie wyścigu „umieramy” to na wesoło!

arch. braci Ekman

JŚ – Dziękuję za rozmowę, życzę dobrego zdrowia i trzymam kciuki za Mistrzostwa Świata we wrześniu. Do zobaczenia na trasie.

LE – Dzięki!

Rozmawiał Jacek Śliwiński

LEAVE A COMMENT