meta

5 powodów dla których trzeba przyjechać na Swimrun Wióry!?

Powodów, by wziąć udział w tym wyścigu Swimrun Wióry jest wiele. Skupmy się jednak tylko na tych najważniejszych. A jeśli masz jakiś swój prywatny powód lub coś w trakcie poprzednich edycji ujęło Cię tak, że wracasz i w tym roku, to prosimy podziel się z nami swoimi przemyśleniami.

1. Niepowtarzalne widoki.

foto by Piotr Dymus

Na to co roku zwracają uwagę uczestnicy, to to, że podczas Swimrun Wióry oko cieszyć możemy nieskrępowanymi przestrzeniami. Widokiem na najstarsze w Europie góry – pasmo Łysogórskie i klasztor na św. Krzyżu. Pogańskie góry otaczają nas na horyzoncie, a my przemieszczamy się lasami, zagajnikami, łąkami, przez pola, przez głębokie jary i wąwozy z których wielu zawodników miewa problem z wydostaniem się, gdy trochę popada. Prawdziwa przygoda i wyzwanie. Co czujniejsi zawodnicy lub Ci co nas lepiej znają, doskonale zdają sobie sprawę, że gdy tylko na chwilę pojawia się łatwy kawałek trasy, to tylko po to, by za chwilę zacząć przeklinać świat na czym stoi. „Po takich miejscach się nie biega!” – A jednak 🙂

Mimo, że poruszamy się wokół jednego zbiornika wodnego, to aż do ostatniego kilometra nie da się go ogarnąć wzrokiem. Dopiero ostatnia górka odsłania monstrualnych rozmiarów zbiornik i tamę Wióry, postawioną na dwóch górskich rzekach.

2. Dwie trasy – dwa poziomy trudności.

julita kotecka zlap dystans

foto: Piotr Dymus

Długi dystans na Wiórach to jedna z bardziej wymagających tras jeśli chodzi o polskie swimruny. Może cyfry o tym nie świadczą, bo cała trasa to raptem ponad 30 km, a przewyższenia nie wyższe niż 600 m. Teren po jakim poprowadzony jest wyścig, jest jednak bardzo techniczny. Chcąc utrzymać wysokie tempo serce bije jak szalone. Ciągłe zmiany nachyleń terenu, wysokie trawy, spora liczba przeszkód po drodze, skutkuje tym, że porównując czas najlepszych zespołów na Wiórach, ze zwycięzcami dłuższych zawodów takich jak na Jezioraku, czy Solinie, przelicznik wskazuje, że Góry Świętokrzyskie po raz kolejny pokazują swój pazur.

Trasa sprinterska ma natomiast pozostawić pewien niedosyt. Są na niej fragmenty trudne technicznie, ale tylko na krótkich odcinkach, by pokazać zawodnikom, z czym dane jest się mierzyć, tym z długiego dystansu. Cała reszta to łatwiejszy, ale piękny widokowo teren. Duże otwarte przestrzenie i piękne odcinki pływackie.

3. Kameralne zawody i rodzinna atmosfera

meta

foto by Piotr Dymus

Nie mamy ambicji być największym swimrunem w Polsce. Wiemy, że ilość nie równa się jakości, a zbędny hałas przynajmniej nas męczy. Sami uciekamy od wielkich spędów ludzi. Dlatego uciekamy z miasta i naszą bazę zawodów lokalizujemy na tarasie widokowym nad zaporą Wióry, skąd możemy oglądać ostatnie pływanie i finisz pod stromą górkę. Otaczająca nas zieleń sprawia, że wielu z zawodników decyduje się nocować tuż przy starcie, co sprzyja pełnej integracji i rodzinnej atmosferze. Bawiące się dzieciaki i radośnie biegające psy wokół namiotów, to chyba już stały element naszej imprezy.  Tu po dobiegnięciu do mety nikt nie ucieka do hotelu. Wszyscy czekają, aż przybiegnie ostatni zespół, by przywitać ich gromkimi brawami.

4. Swimrun Wióry to kolebka polskiego swimrunu

swimrun wióry

foto goswimrun.pl by Krzysztof Lis

To właśnie tu zrodził się pomysł, by sprawdzić z czym je się cały ten swimrun. To tu zaczęła pisać się historia polskiego swimrunu. Przed startem pierwszego polskiego zespołu podczas norweskiego Rockmana, Wióry stały się miejscem treningowym dla ekipy goswimrun w składzie Jędrzej Maćkowski i Rafał Bebelski.

Znając swimrun tylko ze zdjęć i szwedzkich filmików, staraliśmy się nasze trasy treningowe tyczyć tak, by móc zaliczyć kilka trudnych wyjść i wejść z wody, by móc przedzierać się przez chaszcze, zdobyć trochę przewyższeń, cieszyć się otwartą przestrzenią i móc zrealizować długie pływania w linii prostej, jak i te, gdzie dotrzeć trzeba za tzw. Cypel. Szukaliśmy przesmyków gdzie wieje wiatr, zmieniający płaską taflę w wody, w fale. Wszystko to opisał patronujący naszemu startowi magazyn Traveler – National Geographic i Magazyn Logo

Wówczas nie wiedzieliśmy, że już rok później, po mniej więcej tej trasie rozegrany zostanie w Polsce pierwszy wyścig z prawdziwego zdarzenia. Nikt z nas nawet w trakcie tych treningów, nawet nie wypowiedział ani razu – Swimrun Wióry

5. Ekologia i poszanowanie natury

swimrun  pkt zywieniowy

foto by Piotr Dymus

Niestety coś co dla nas jest oczywiste, dla wielu korzystający z zalewu Wióry już nie. Dlatego co roku włączamy się w akcje, czyszczenia brzegów zbiornika. Jest jednak też miejsce, gdzie celowo puszczamy zawodników, by pokazać, co człowiek potrafi zrobić z piękną przyrodą. To ma dać nam do myślenia, gdy kolejny raz będziemy kupowali produkt zapakowany w plastik! Sami zorientujecie się o jakim miejscu mowa. Moglibyśmy ominąć ten kawałek trasy, ale uważamy że nie warto przymykać na niektóre kwestie oczu. Nie chcemy też unikać trudnych tematów. Sami trasy w jak największym stopniu staramy znaczyć się wielorazowymi znacznikami…

… bo plastik to tworzywo, którego nie lubimy i na naszej imprezie jest bardzo niemile widzianym gościem! Dlatego też byliśmy jednymi z pierwszych, jeśli nie pierwszymi organizatorami imprezy sportowej, która postawiła na papierowe kubeczki, naczynia na posiłek regeneracyjny i drewniane sztućce. W pierwszym roku nie udało nam się do końca z segregacją śmieci. W kolejnym było już dużo lepiej. W tym liczymy na to, że wspólnymi siłami zostawimy jak najmniejszy ślad po naszej obecności. A to co po nas zostanie zapełni raptem kilka koszy na śmieci. Rok temu śmieci po imprezie na ponad 150 zawodników plus kibice – zmieściliśmy do 5 – 200 l koszy na śmieci! 

Zwracamy też uwagę, by nasi partnerzy byli fair w stosunku do środowiska. Nawet lokalne koło gospodyń wiejskich, udało się przekonać, by większość posiłków było bezmięsnych 😉 Każdy kto był na polskiej wsi, wie że to nie lada sztuka 🙂

A jedyny plastik jaki się pojawi w tym roku to będzie medal – wykonany jednak będzie z pełnego recyclingu. O tym jednak napiszemy później, bo ten medal do piękna akcja i piękna sprawa! A co ciekawe z pomysłem jego wykonania zgłosił się jeden z uczestników poprzedniej edycji 🙂

Do zobaczenia na Wiórach!

Ania, Jędrek i Rafał

LEAVE A COMMENT