swimrun polska, biegopływanie

Łapki pływackie – 7 najczęstszych błędów swimrunnera

1. Pływa wszystko w łapach

To nie jest droga do poprawienia wyników w pływaniu, a wielu zawodników uważa, że kluczem do sukcesu w swimrunie są właśnie łapki pływackie i pływanie w nich wszystkiego. Do tego najlepiej z bojką między nogami. Taki trening oczywiście dobrze odzwierciedla realia swimrunu, jednak wykonując tylko takie ćwiczenia, wcale nie osiągamy progresu o jakim marzymy i na jaki nas stać.

Podnosząc w wodzie swoją pozycję, odciążając nogi i przenosząc napęd na ręce, robimy wszystko zgodnie ze sztuką. Nie może to być jednak główna pływacka jednostka treningowa! Powie o tym każdy trener pływania, jak również najszybsi w wodzie zawodnicy.

Żeby pływać trzeba po prostu dobrze pływać. I to nie tylko jednym wybranym stylem, a wszystkimi. Niby tak proste, że aż głupie, a jednak prawdziwe i wcale nie aż tak wielu do tego się stosuje. Pływanie w łapach buduje siłę, może budować technikę i trochę wytrzymałości, gorzej natomiast z szybkością. (O rodzajach łapek do budowania techniki i siły pływackiej przeczytacie w artykule Rafała Bebelskiego.)

Pływając w łapach i bojką między nogami – nie ma co się oszukiwać, kaleczymy styl, ale co gorsza postęp jaki moglibyśmy zrobić w wodzie jest dużo wolniejszy. Łapki na basenie powinny być elementem ćwiczeń, a nie sednem treningu.

2. Za duże łapki pływackie

Większa powierzchnia łapki, to większe zagarnięcie i odepchnięcie w wodzie. To logiczne i pewnie dlatego wiele osób dość szybko stara się przeskoczyć z najpopularniejszego rozmiaru M na wielką patelnię L.

Prowadzi to najczęściej do jednego – w trakcie zawodów po którymś km wyścigu nie masz siły płynąć, bo masz tak spompowane ręce. Efekt płyniesz wolniej, choć pierwsze pociągnięcia, pierwsze kilkaset metrów bywają bardzo obiecujące. Finalnie jednak w dużych łapach, bez odpowiedniej wprawy i siły pływania w nich – płyniemy dużo bardziej siłowo i wolniej. Często przekonują się o tym też zawodnicy, którzy pływali w wielkich łapkach i zdecydowali się spróbować w mniejszych.

W dużych łapach też dużo łatwiej o przeciążenia i kontuzje – najczęściej rotatorów barków. Bardzo nieprzyjemna sprawa. Sam nabawiłem się jej właśnie z powodu przeskoczenia na zbyt duże łapki w zeszłym sezonie. Więcej o kontuzjach barku w pływaniu pisze swimrunnerka i fizjoterapeutka Karolina Gołaszewska w tym artykule. Warto przeczytać i wziąć sobie do serca.

lapki do swimrunu

foto: goswimrun.pl by Kamila Gąsiorek

3. Łapki zakłada, bo trzeba

Mimo, że prawie 100% zawodników w swimrunie korzysta z łapek, to w szczególności na pierwszy start, jeśli nie jest poprzedzony sporą ilością treningów, w które wplatane były łapki pływackie, wcale na siłę nie trzeba się w nie zbroić. Często bowiem jest tak, że zaczynając pływać w łapach płyniemy w nich wolniej niż bez. Powód jest prosty – brak siły – patrz punkt wyżej!

4. Udziwniony krój łapek

Na runku znajduje się cały szereg łapek do pływania. Jedne są do kształtowania techniki danego ze styli. Te nie wybaczają najmniejszego odstępstwa od złego ruchu w wodzie ręką. A nie ma co się oszukiwać na zmęczeniu, w wodach otwartych, gdzie czasem pływają jakieś glony lub po prostu plącze się linka, nie da się idealnie pociągnąć dłonią i przeprowadzić ruch wzorcowo. Takie łapki wychwytują to natychmiast i albo spadają, albo finalnie kończy się na „pustym ruchu”.

Inne łapki natomiast są po prostu wesołym tworem chińskiej fabryki. Gumki z nich spadają albo mają wydziwione mocowania na palce, w których po przepłynięciu 2 km – kości w paliczkach – wołają – wielkie AUUUU. Ciężko je podpiąć pod pas lub nawet trzymać na nadgarstku, a bieganie z łapkami w samej dłoni zazwyczaj kończy się zgubieniem ich. Rada zatem prosta – nie wydziwiajcie. Popatrzcie na kształt najpopularniejszych łapek u najlepszych zawodników. Jest on prosty i nieudziwniony.

łapki pływackie

foto: goswimrun.pl by Kamila Gąsiorek

5. Bardziej koncentruje się na wykonaniu chwytu wody, niż wyprowadzeniu do końca pociągnięcia – czyli odepchnięciu

Tu każdy trener pływania złapie się za głowę, a gdy usłyszy jakie dystanse swimrunnerzy pływają na łapach, rąk z tej głowy nie opuści. Generalnie pływanie takich dystansów jak w swimrunie z łapkami pływackimi, dla klasycznych pływaków jest abstrakcją. Dlatego posłuchajcie rady praktyka swimrunu. Startowałem w kilku startach, gdzie łączna suma kilometrów w wodzie przekraczała 10 km! Gdy pytałem innych zawodników co robią, by nie czuć takiego zmęczenia i przemęczenia w barkach powiedzieli to: „Oszukaj chwyt, skoncentruj się na odepchnięciu!” Zgadzam nie jest to techniczne pływanie. Jest to oszukiwanie i próba tuszowania braku swojej siły. Dzięki temu minimalizujesz jednak ryzyko kontuzji, bo nie jest to aż tak obciążające dla barków.

Prosty test – ile razy podciągniesz się na drążku nachwytem, a ile razy wypchniesz ciężar swojego ciała na ławeczce w podporze jak do ćwiczeń tricepsu. Standardowa odpowiedź brzmi dwa razy tyle na korzyść tego drugiego!  Wnioski sami wyciągnijcie!

opisane lapki do swimrunu

foto by goswimrun.pl

6. Nie opisują łapek

To dotyczy w szczególności początkujących, którzy ignorują ten taktyczny element, rozpisania ściągi z wyścigu. Później wiele osób nie wie jak rozłożyć siły na dalszą część zawodów. Nie wiedzą jak korzystać z żeli i picia jakie ze sobą mają, bo nie są w stanie określić ile mają do kolejnego bufetu. Opisywanie łapek to bardzo ważna rzecz. Nawet jeśli organizatorzy na trasie ustawiają tabliczki z długością danego dystansu. Co jednak daje ta informacja, bez ogólnego odglądu tego jak wygląda cała trasa i jej podział na sekcje biegowo-pływackie.

7. Byle jakie wiązania w łapkach

O tym wspominałem już w punkcie dotyczących dziwnych krojów łapek. Łapki do swimrunu powinny mieć mocne mocowania wokół nadgarstków. W sytuacji, gdy na wodzie pojawia się fala, zahaczamy o lustro wody z impetem lub po prostu wpadamy w glony – łapkę ze słabym wiązaniem jest bardzo łatwo zgubić. 

W następnym artykule zaproponujemy kilka pomysłów na ćwiczenia w łapach.

autor: Jędrzej Maćkowski

LEAVE A COMMENT